wtorek, 21 lutego 2012

TO WIĘCEJ NIŻ REWOLUCJA

This book presents us with an authentically different graphic tradition from our own, marking a break no less powerful than the Gutenberg revolution. The illustrations do not hail from just one genealogy; they have not been created with reference to just one artistic school or tradition. Elements from ancient styles, snippets of the most recent visual expressionism, and passing references to a wealth of authors, eras, hybrid styles and traditions have been harness with consummate skill to put sound and rhythm into graphic form. Everything is bound together by a unifying element: a lightness of touch, that ineffable and disquieting lightness of touch so dear to Italo Calvino. The numerous references ironically left as clues on the pages beg to be studied and classified. However, the sheer novelty of this book defies all critical assault. The graphic narrative often reveals a playful freshness that is difficult to place. Refined yet joyously carnivalesque, its world is a children’s playground.

czwartek, 16 lutego 2012

MUNARI PLUS MINUS

Bruno Munari (1907-1998), "Nowy Leonardo" według Picassa.  Projektant włoski, który uzmysłowił świeżo zachłystniętym powtarzalnością ery industrialnej, że najważniejszy jest jednak pomysł.  Swoimi ideami zaraził XX wiek.  Chciał, żeby ludzie żyli pięknie, a diznajn był sztuką - funkcjonalną i dostępną dla każdego.  Oczywiście tworzył też dla dzieci - książki i zabawki.  Jedną z takich zabawek, a przyglądałam jej się długo, w końcu mam (dzięki łączniczce z Mediolanu i łączniczce z Warszawy, które niniejszym serdecznie pozdrawiam).  Plus i minus, plus and minus, piu'e meno, które stworzył wraz z Giovannim Belgrano w 1970 roku.  48 kart z prostymi rysunkami na przezroczystym plastiku plus dodatkowe kilka ''rozwojowych''.  Niesamowita rzecz, podobno dla dzieci od 3 do 8 lat.  Nieprawda.

środa, 15 lutego 2012

ZAKAPTURZONA KIEŁBASA W AKCJI

Megaohydna i Maksiszpetna wróciły od fryzjera...  Po drodze kupiły sobie książkę, w której nie ma morału, historia też jest właściwie mocno potargana, bohaterowie przypadkowi, a całość wygląda na zabawę czystej wody.  Panie i panowie, książka obrazkowa w całej krasie rozrywkowej.

poniedziałek, 13 lutego 2012

WILKOŃ I JEGO MENAŻERIA

Mój syn kiedyś wygrał psa.  Całe szczęście z drewna.  Wiadomo, pies to nie zabawka.  - Wiem, że wygram.  Stał i wpatrywał się w losującego artystę.  Pewnie powinnam rozwijać te zdolności.

Photobucket