piątek, 12 października 2018

ELZBIETA

8 października we Francji zmarła Elzbieta. Kim była twórczyni dla dzieci w Polsce znana jedynie dzięki dwóm książkom - Kruszek i Jagusia (Endo, 1999) i Chichotka i Kocicho w Ogrodzie Luksemburskim (Endo, 2000) - a przecież nosząca swojsko brzmiące imię?

Elzbieta Violet, z domu Wierzbicka urodziła się 3 lipca 1936 roku w Polsce (Bogucin). Nie mijają trzy lata, gdy wojna wywraca życie dziewczynki. Ojciec Polak ginie, matka Francuzka znika. Pozbawiona rodziców kilkulatka, pod opieką dalekich krewnych przemierza kawał Europy. Czas ten na zawsze wyryje w jej duszy piętno. Jako dziesięciolatka mówi pięcioma językami i w każdym wie, że matka jej nie kocha. Jako dorosła osoba fakt ten ubiera w obrazy i słowa. Gdzieś tam jest jeszcze miejsce dla wujostwa, które przez dziesięć lat wykorzystuje ją jak niewolnicę. I pewnie dla zdarzeń, o których nie wspomina. Każda książka dla dzieci będzie na sposób autobiograficzna.

Pseudonim „Elzbieta" bierze się po części z tęsknoty za Polską i ojcem, którego nigdy nie poznała, ale także na przekór matce, która Polski nie znosiła mocno, a córce po wyjeździe nadała inne imię. Poza ty właśnie wtedy Elżbieta żyła i pracowała z francuskim rzeźbiarzem, Georgem Violet — postanowiła więc, że imię i nazwisko zostawi dla prac „dorosłych“, książki dziecięce podpisywać będzie imieniem, jak mała dziewczynka swoje obrazki.


Po raz pierwszy publikuje w 1972 roku. Powstaje Petit Mops, książka bez słów i kolorów. Dopiero później czerń i biel zarezerwuje jedynie dla swojej „dorosłej" twórczości. W 1988 wychodzi Larirette & Catimini: A jardin du Luxembourg, czyli Chichotka i Kocicho w Ogrodzie Luksemburskim, a w 1993 Flon-Flon & Musette, czyli wydana u nas sześć lat później Kruszek i Jagusia - pozycja, przed którą w 2004 roku ostrzegał Komitet Ochrony Praw Dziecka. Komitet miał pretensję, że dziecku opowiada się (zresztą niezwykle metaforycznie), czym jest wojna.  Dużo się wydarzyło od tamtego czasu „w książce dziecięcej" chciałoby się rzec.  W każdym razie:  z tego znamy Elzbietę w Polsce. Nie znamy jej, a im bardziej patrzę i czytam, to tym bardziej żałuję, że nie, jej prawie sześćdziesięciu innych książek. Wygląda na to, że się nie zestarzały, może czas nadrobić braki (i przetłumaczyć)? Chciałabym przeczytać L'Enfant de L'Art, czyli spojrzenie na sztukę tworzenia przez pryzmat własnych przeżyć.



Zatem cieszcie się wszyscy, którzy czytacie po francusku, albowiem wiele francuskich śladów, zostawiła Elżbieta - przede wszystkim książki - ale także internetowe wywiady, ilustracje i obrazy. Ta lektura to nie tylko rozdzierająca historia nieszczęśliwego dzieciństwa, lecz wnikliwe metafizyczne spojrzenie na dziecko, jego świat i miejsce w społeczeństwie dorosłych.

"Dziecko i artysta mieszkają w tym samym kraju. Jest to kraj bez granic."
Książki dla dzieci zbyt często są postrzegane jako narzędzia edukacyjne. Uważam to za godne ubolewania. Zawsze jest taki pomysł, że dorosły wie. On chce wyjaśnić dzieciom moje książki, w tym także to, czego nie rozumiał. Chociaż to dzieci są prawdziwymi specjalistami od moich książek.“

PS. W moim programie Bajkonurrr, czyli w świecie książek dla dzieci (emitowanym w latach 2007-2008 w TVP Kultura) Chichotkę i Kocicha czytał Andrzej Żuławski. Tak się złożyło, że i on „przeszedł już do historii"...

Brak komentarzy: