poniedziałek, 20 maja 2013

TARGI 2013

Czterdzieści lat temu targi rozpoczynały się 12 maja. Jak donosi leżąca u mnie na stole "Kronika Warszawy" z 1973 roku nastąpiło otwarcie corocznego spotkania edytorów XVIII Międzynarodowych Targów Książki, drugiej co do wielkości tego typu imprezy na świecie. Jak było? W tegorocznych targach uczestniczyło 265 wystawców z 23 krajów. Eksponowano ok. 90 tys. tytułów, z ktorych większość stanowiły publikacje naukowe i techniczne.

Na telebimie Joanna Kulmowa.


Targi miały ostatnio kilka momentów przełomowych - najpierw imprezę Ars Polonie odbił Murator Expo, potem Ars Polona się poddała, a Murator wyprowadził się na Stadion (Narodowy z nazwy). Do czegoś się wreszcie ten stadion przyda tym, co za piłką nie przepadają. Zatem w Wielkim Kurniku nastało Święto Książki.

Za moich czasów Międzynarodowe Targi Książki były ogromnym wydarzeniem kulturalnym. Spotykali się wystawcy z całego świata. Była to bardzo elitarna impreza. Z tej okazji przygotowywałam sobie zawsze jakąś nową kreację. To były miłe chwile... - wspomina w smsie, który odbieram zmierzając na plac Waszyngtona, pewna Pani, prywatnie moja matka. Trzydzieści pięć lat spędziła w instytucji drzewiej organizującej targi.  Kwestia "nowej kreacji na targi" towarzyszyła  wtedy wszystkim.  Miło pooglądać, jak wyglądali kiedyś twórcy na spotkaniach z wielbicielami.  Panie organizatorki musiały dorównać wyśmienitemu towarzystwu.  

Nie znaczy to oczywiście, że w tym roku obie grupy się nie starały.  Jeno garnituru nikt już nie zakładał, wizytujący wielbiciele bowiem dopisali.  Sęk w tym, że sama impreza od dawna nie widnieje w światowych rankingach znaczących imprez.  Co decyduje o dobrej pozycji?  Obecność wpływowych wydawnictw z całego świata, możliwość sprzedaży praw do książek, renoma, którą wypracowuje się latami.  Tymczasem w naszym kurniku po raz pierwszy trwał zorganizowany z rozmachem kiermasz książek.  IV Warszawskie Targi Książki.  Warszawskie święto.

Wiadomo Kto

Może takie targi z dawnych czasów to przeżytek? Teoretycznie wiele rzeczy można obejrzeć w internecie, skontaktować się z wydawcą mailowo, napisać do twórcy.  Jednak książka, byt fizyczny, to także rodzaj papieru, realizacja, która być może umyka na zdjęciach, bezpośrednia rozmowa.  Zatem targi tak, czemu nie tu?

Teoretycznie może być tu.  Stadion ma przestrzeń, której nie miał Pałac Kultury i Nauki, są warunki.  Może jednak powinna to być lokalna impreza, która zapewni dostęp do książek przede wszystkim czytelnikom, nie wydawcom?  Gdy media rozprawiają o czytelnictwie wyłącznie w kategoriach jego braku, brak w tych relacjach samych informacji o książkach, szczególnie dla dzieci.  Małe księgarnie prezentują tylko fragment rynku, duże swój wybór tegoż.  Więc może po prostu powinno lokalnie i straganowo, przekrojowo?

Zatem wieści z Kiermaszu Książki są następujące: wszyscy uwijali się jak w ukropie, twórcy byli, zajęcia dla dzieci także.  Antykwariuszom koszt targów zwrócił się już drugiego dnia, a Dwie Siostry tkwiły w osłupieniu, bo Zróbmy sobie arcydziełko wykupiono na pniu.  O tym, co kupowano, bo wydano oraz o tym, co zobaczyłam i kupiłam lub nie - niebawem.

3 komentarze:

poza rozkładem pisze...

Cha! Rozmawiałam z "Dwiema Siostrami" o wznowieniu "Świat jest dziwny". Może jednak rynek dojrzał, skoro "Arcydziełko" wykupione? :)

Pani Zorro pisze...

"Arcydziełko" trafia tam, gdzie u nas pustka. Od dawna namawiałam pewne wydawnictwo do jego wydania (nie DS ;-)), aż tu nagle DS zaserwowały tę książkę same zaskoczone jej ogromnym powodzeniem. Zabawne, nie?

poza rozkładem pisze...

Świat jest dziwny. Ot co ;)