piątek, 6 listopada 2015

52 TYGODNIE

Szwajcarka Anne Crausaz urodziła się w 1970 roku. Studiowała projektowanie graficzne w Lozannie (dyplom 1997), a zafundowane przez szwajcarskie ministerstwo kultury stypendium pozwoliło na pobyt w Krakowie (1999), gdzie wciągnęła ją ilustracja książkowa.


Stawia kropki, rzeczywistość sprowadza do formy geometrycznej, używa trochę photoshopa, ale przede wszystkim robi dużo szkiców, a potem precyzyjnie przerysowuje wzór. Mówi o tym przesłuchiwana podczas wystawy w jednej z francuskich bibliotek.

Nie sposób nie zauważyć inspiracji Charleym Harperem, amerykańskim ilustratorem znanym z modernistycznych odwzorowań przyrody - bazujących na symetrii precyzyjnie zaprojektowanych znakach graficznych: sprowadzonych do najprostszych form obiektów przyrody. Liczył się kolor i kształt, projekt na stronie. Doskonały zarówno w książce, jak i na tapecie.

Trudno nie zauważyć, że widziała książki Ieli Mari, a historia jabłoni jest zbliżeniem, które miało początek w książce Drzewo, ptak i popielica. Początek był także niewątpliwie i u Bruno Munariego.

Iela Mari
Czy to umniejsza wartość jej pracy? Nie. Dzięki Crausaz znowu wyciągnęłam harperowe memo, kupiłam zeszyt z naklejkami, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak dawno nie bawiliśmy się Plusem-Minusem. Obcowałam z dobrze wydaną książką, miłym dla oka papierem, ciekawym podziałem stron; no i przyrodą. Ptaki, szczególnie te miejskie, fascynują nas od dawna, zauważamy je, co nie jest oczywistością.  Zdarza się, że przystaniemy, by je „zaczepić", szczególnie wrony, które łatwo prowokować, toż to inteligentne bestie. Ale i szpaki, żartownisie, udający telefon komórkowy sąsiada. Albo klakson. Gdy usiądą w rzędzie prześcigają się w popisach, który czego się nauczył. Wspomniałam także trzy pokolenia sikorek modrych z naszego zaokiennego karmnika. Już ich nie ma, nie tylko dlatego, że się wykluły. Za oknem pyszni się świeży tynk, nie ma miejsca na domki, nie pasują odstające anteny, na których lubiły bujać się ptaki. Zostało drzewo pod oknem. O nim też mogłabym pisać przez cały rok.  Boję się, żeby nikomu nie przyszło do głowy go ściąć. Wtedy się wyprowadzę i już nigdy nie wrócę.

Anne Crausaz
tłum. Anna Nowacka-Devillard
okładka twarda
format 22 x 29,5 cm
wyd. Widnokrąg 2015

6 komentarzy:

Sylwia pisze...

Interesująca książeczka, w którą z przyjemnością zaopatrzyłabym swojego Synka - jeszcze mieszkającego w moim brzuchu, ale nie przeszkadza mi to w zapoznawaniu go z literaturą. :)

Matka Polka pisze...

To interesujący blog. Nominowałam go w zabawie Liebster Award. Chciałabym zadać kilka pytań, o tu:http://matkopolkowakraina.blogspot.com/2015/11/liebster-award.html?m=1

Matka Polka pisze...

To interesujący blog. Nominowałam go w zabawie Liebster Award. Chciałabym zadać kilka pytań. O tu:http://matkopolkowakraina.blogspot.com/2015/11/liebster-award.html?m=1

Pani Zorro pisze...

Droga Matko Polko!
Bardzo dziękuję. Oto moje odpowiedzi: :-)

1. Jaką muzykę lubisz? Jakich wykonawców?
Niespokojną, o zmiennym tempie, zaskakującą. Może być japoński minimal.
2. Czy masz ulubionego autora/ książkę? Co to takiego?
Nie mam. Zachwyca mnie mnogość, choć Houellebecqa cenię za przenikliwą i cyniczną analizę cywilizacji zachodniej, a w niej białego mężczyzny.
3. Gdzie chciałabyś pomieszkać, gdybyś mogła wyjechać na rok?
Gdzieś, gdzie mogłabym odpocząć, a pogoda nie nastręczałaby problemów. Dobrze, gdyby widok z okna był kojący.
4. Czego najbardziej w życiu nie lubisz?
Niesprawiedliwości, marnotrawstwa i głupoty.
5. Co jest dla Ciebie najważniejsze pod słońcem?
Uczciwość.

Matka Polka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Matka Polka pisze...

Dziękuję :)