środa, 8 września 2010

MAGIA OBRAZU

Intencja była słuszna:  'przewodnik po świecie kultury wizualnej', który 'uczy patrzenia'.  'Dzięki pracy, talentowi i hojności tych twórców {"ludzi obdarzonych niezwykłą wrażliwością"} poznajemy różne oblicza piękna i uczymy się wnikliwej obserwacji.'    To część wstępu, który rodził się w ciągu dwóch lat  - zimą i wiosną, 2007 i 2009 roku, słowa autorki, Beaty Lejman  - "badacza obrazów, historyka sztuki o pasjach filozoficznych, psychologicznych i podróżniczych." Książka w ogóle obfituje w złote myśli, choć z wieloma trudno mi się zgodzić. Zgadzam się jednak, że nie ma  się co czepiać szczegółów, jeśli celem jest uświadomienie społeczeństwa - społeczeństwa, które ponad obraz przedkłada język i tego się dzielnie trzyma.  Powszechnie wiadomo przecież, że Polacy nie przywiązują wagi do tego, jak wygląda polskie otoczenie, a jeśli nawet przywiązują, to 'Boże nas uchroń od tego'.  {Dobitnie pokazuje to warszawski tropiciel brzydoty, Wszystko źle, którego polecam wszelkim masochistom.}  Nie o szczegóły tu jednak chodzi, autorka bowiem nie pozostała przy obrazie i pokusiła się o słowo.  Do każdego z dzieł mistrzów, a są tu Giotto, Jan van Eyck, Pierro della Francesca, Bosch, Rafael plus jeszcze Wielu Wielkich), dołączyła wierszyk swojego autorstwa.   Oto jak tłumaczy się z tego sama autorka:  Oddaję w ręce dzieci i wychowawców ten zbiór wierszyków z intencją, by ubrane w rym słowo ułatwiło zrozumienie wagi działalności artystycznej{str. 5, wytłuszczenie moje}.


 STWORZENIE
(ilustracja słowna do obrazu Mistrza Bertrama Stworzenie zwierząt)

W złocie słońca
Bóg się trudzi:
naturę do życia budzi.
Osadził zwierzynę w zieleni,
a później człowieka dał ziemi.

Adamie, Ewo - pamiętaj,
przed wami były zwierzęta!


 MAŁŻEŃSTWO ARNOLFINICH
 (ilustracja słowna do obrazu Jana van Eycka Portret Arnolfinich)

Para małżeńska gra główne role.
Piesek wierności ich symbolem.

 Ponad głowami świecznika korona,
w wypukłym lustrze malarz, on i ona.

Otwarte okno, małżeńskie łoże,
on się pożegnać z nią nie może.

Gdy ktoś z rodziny przedwcześnie odchodzi,
trudno z tą śmiercią się innym pogodzić.


Każdemu obrazowi oprócz wprowadzającego go wiersza, towarzyszy krótki opis najważniejszych (zdaniem autorki) cech malarstwa artysty oraz interpretację tegoż obrazu.  Ciekawe, że przy jedym z  bardziej niejednoznaczych dzieł, wyżej wspomnianym obrazie van Eycka, Portrecie Arnolfich autorka jednoznacznie umieszcza wersję, w którą jak mniemam, wierzy, podczas gdy badacze od lat dyskutują kogo w rzeczywistości przedstawił artysta, kim jest namalowana kobieta, żywa ona czy też umarła i jak w ogóle powinien się ten obraz nazywać (niektórzy twierdzą, że wcale nie przedstawia małżeństwa Arnolfinich).  Autorka jednak, rach ciach, uśmierciła kobietę bez mrugnięcia okiem. 



Książka, jak przystało na wydawnictwo Media Rodzina, jest bardzo dobrze wydana - twarda oprawa, dobry papier, nie ma przesadnie udziecinnionego opracowania graficznego - właściwie jedynie wystająca z rogów sówka sugeruje, że jest to propozycja dla młodszych czytelników.  Poprawne reprodukcje obrazów oznaczone są oczywiście tytułem, datą powstania oraz latami życia ich twórców, a także nazwą miejsca, w którym można je zobaczyć na żywo.  Trudno mi jednak znaleźć wytłumaczenie dla jej zawartości.  Poezja autorki w starciu z wielkimi dziełami malarstwa została kompletnie zmieciona, zmiażdżona w proch.  Rozumiem, że mówimy o obrazie i jego ogromnej sile rażenia, jak jednak w tym kontekście rozumieć miałkość tekstową? Podobno 'malarstwo pomaga zrozumieć życie'.   W tym kontekście polecam następny obraz i (a raczej przede wszystkim) dodany do niego "wierszyk".


ŚLIZGAWKA
(ilustracja słowna do obrazu Pietera Bruegela Krajobraz zimowy z pułapką na ptaki)

Zwłaszcza gdyś zachwycony,
na poślizg bądź uczulony.

Na dumnych pułapka czyha,
powodem upadku jest pycha.

Lecz trzeba się czasem przewrócić,
tak człowiek pokory się uczy.

Gdy się nad krawędź przerębli potoczy,
później szeroko otwarte ma oczy.


Podobno kolejne tomiki zaprezentują twórczość polską (Dziwny ogród) oraz malarstwo świata (Maska).  Byłby to swoisty 'kaganiec oświaty'.  Mam zatem nadzieję, że wydawnictwo wyciągnie z wiersza autorki oczywiste wnioski.

Magia obrazu. Kraina lenistwa
Beata Lejman
wyd. Media Rodzina 2010
stron 72
format 22x24
oprawa twarda
cena 35 zł




Dziękuję wydawnictwu za udostępnienie tytułu.
Obrazy z zasobów CC Wikipedii.
Przykładowa strona pochodzi od wydawcy.

3 komentarze:

aneta pisze...

Oj, znowu zaoszczędzimy. Janion to jednak zrobił z klasą!!!

bloggerka: niespa pisze...

Jako wykształcona w tym temacie niestety wciąż nie mam zdania jak powinny takie książki wyglądać. Nie miałam w rękach tej serii, ale wierszyki dołaczone do reprodukcji to jakieś osobliwe połączenie. Wprowadzam swoje dziecko w świat sztuki wizualnej, ale jestem bardzo ostrożna. Nie chcę narzucać swojej wizji. Z drugiej strony córka uczestniczy w tym co robię. Bardzo to lubi i toczy ze mną ciekawe dyskusje. Daję jej wolność w tworzeniu, nigdy nie robię korekt!

Zorro 009 pisze...

Przykład, który zacytowałam pokazuje niestety zmorę polskiej edukacji - nie tylko artystycznej: prezentuje jedyną dostępną opcję, którą mistrz łaskawie zdradza gawiedzi. Potem człowiek w dyskusjach nt sztuki siedzi cicho, bo ni w ząb nie wie 'co artysta miał na myśli'. I czeka aż mu ktoś podpowie. Fajnie powiedził kiedyś w wywiadzie dla GaGi Paweł Althamer. Jego dziecko przynosiło z plastyki słabe oceny, bo nauczycielka twierdziła, że praca jest niedokończona. Jego odpowiedź na taki zarzut: 'Niech Pani sobie sama dokończy'. Czy jakoś tak to szło. :)