wtorek, 28 września 2010

SCARRY

Scarry.
To facet, który rymuje się z
marry.

Busytown nie rymuje się z niczym sensownym. Bo sensu tam po prostu brakuje. Za to nie brakuje absurdalnego humoru i przede wszystkim akcji.  Richard "Który Rymuje Się Z Marry" Scarry to Amerykanin, który tworzył najśmieszniejsze książki dla dzieci.  W Busytown dużo się dzieje.  Zamieszkują go przedziwne zwierzęta, które szkodzą same sobie, robią to, co niechybnie w rzeczywistym świecie pozbawiłoby je nie tylko życia, ale przedtem godności.  A jednak się kręci.   Coś na kształt starej komedii slapstickowej.  W zasadzie nie trzeba znać nawet języka.  Wystarczą nasycone szczegółami ilustracje sekwencyjne, trochę na kształt komiksu.  W sposobie narracji widzę też pewne (dalekie) powinowactwo z Pifem, choć bogactwo szczegółów jest nieporównywalne.


Funniest Storybook Ever 1972

Wydał ich ponad 300.  Jak sam powiedział: "Nie interesuje mnie tworzenie książek, które odstawia się na półkę.  Moje książki sklejone taśmą służą kolejnym pokoleniom". I w zasadzie to najlepsza autorecenzja.  Zaczynał jako ilustrator, pracując dla innych autorów, w tym swojej przyszłej żony Patricii Murphy (potem tak na nazwisko dostał słynny pies-policjat Sergeant Murphy - stróż prawa w Busytown).   Pierwszą swoją książkę - Best Word Book Ever - wydał w 1963.  Od razu stała się bestsellerem.  Od samego początku przyświecała mu myśl przewodnia: 'funny without being stupid', czyli 'zabawny, ale nie głupi.'  Takie też są jego książki.

Wszystko zaczynał od rysunku ołówkiem.  Nie znosił bieli, pustki, każdy skrawek zarysowywał drobnymi szczególikami.  Potem kolorował - najpierw to, co miało być czerwone, potem wszystkie żółte rzeczy, niebieskie, zielone i jakie tam jeszcze.  Robił to oczywiście sam i ręcznie.  Gdy plansze były gotowe, pojawiał się tekst - wycinał go i przypasowywał do obrazków.   Gdy uznał, że tam mu będzie dobrze, przyklejał taśmą.  Tekst nie był zresztą jego mocną stroną.  Ze szkołą zawsze był na bakier i nie zdążył przyswoić zasad angielskiej ortografii i składni.  Tekst, to można powiedzieć, po części dzieło redaktorów.

Był pod dużym wpływem Beatrix Potter.  Pewnie od niej wziął pomysł na zastąpienie ludzi antropomorficznymi zwierzętami.  W tym różnił się od swojej mistrzyni.  Jego bohaterowie mają tylko najbardziej oczywiste cechy przynależące gatunkowi - Bananas Gorilla na przykład (w polskiej wersji wideo  'Bananek') lubi banany i namiętnie je kradnie, jednak nie jedzenie bananów, lecz kradzież jest jego cechą charakterystyczną.  Był także inny powód.  Sięgnięcie po zwierzęcych bohaterów minimalizowało ból, który odnosili w wyniku swoich niebezpiecznych zachowań.  Jeśli w mokry beton wszedł zaczytany prawie-królik i siłą wyrywano go kilkanaście minut, używając wielu niekonwencjonalnych narzędzi, dzieci nie skupiały się na bólu, lecz zabawie.  Bo wiadomo, że królik nie jest prawdziwy, bo po pierwsze tylko ogólnie przypomina królika, po drugie chodzi na dwóch łapach i to w ubraniu, a po trzecie czyta gazetę!  Gdyby na jego miejscu narysować roztargnionego ojca, komizm sytuacji nie byłby dla dzieci już tak oczywisty.

Funniest Storybook Ever 1972

Lata 80. to powolna utrata wzroku.   Ostatnią książką Scarry'ego była największa z serii: Biggest Word Book Ever i chociaż kosztowała 29 dolarów, rozeszła się na pniu.  Zmarł po wycieńczającej chorobie w swoim szwajcarskim domu w 1994 roku w wielu 74 lat.  Nigdy nie dostał żadnej nagrody - uważano, że jest zbyt popularny i bogaty. 



Bogaty Scarry sprzedał na całym świecie ponad milion egzemplarzy.  Żaden z nich nie wyszedł w Polsce.  U nas można było oglądać na dobranoc nakręcone w latach 90 filmiki.  Także kupić jedną z trzech kaset VHS wydanych przez PWN w cyklu "Baw i ucz się z Richardem Scarry":  "The Best Busy People", "Best Learning Songs Videos Ever"oraz w polskim przekładzie "Śpiewanki Pracusiów".   Ja wiele o Richardzie Scarrym dowiedziałam się tu.  Polecam.



*** A oto krótki przewodnik po Busytown dla niewtajemniczonych ***


Porządku w miasteczku szaleńców pilnuje sierżant Murphy, pies (podobno cocker spaniel), jeździ na motocyklu (często na gumie) i nigdy nie traci dobrego humoru.  Czasem wspiera go swym autorytetem oficer Barnackle - nosorożec.
Huckle - kot i Lowly - robak to dwaj przyjaciele.  Ojciec Huckle'a prowadzi warzywniak, a przez to często robi interesy z okolicznym farmerem Alfaalfą (kozłem).  Przez pole Alfaalfy co i rusz ktoś przejeżdża nieprzystosowanym do tego pojazdem.


Bananas Gorilla to miejscowy złodziejaszek.  Kradnie przede wszystkim banany (w dużej ilości), ale nie wzgardzi innym dobrem (na rękach ma kilkanaście zegarków), jeździ bananowozem.
Hipotamica Hilda - najcięższa mieszkanka Busyville.
Mr Fixit - lisek złota rączka, naprawi samochód ('nie do poznania'), ale także rury, odkurzacze i inne.  A przy takich mieszkańcach ciągle się coś psuje.
Świnie generalnie są roztargnione - jest pan Frumble, co jeździ ogórkowozem, jest Speadboat Spike i jego syn, którzy czas wolny spędzają na swojej motorówce, nie patrząc dokąd jadą (nie ich wina, tak ich narysował Scarry).  Roztargniony jest także Tata Świnia, który jak kupił swojej małżonce, Mamie Świni samochód osobowy, to przywiózł koparkę.



Książki Scarry'ego - tak jak życzył sobie autor - sklejone taśmą służą wielu pokoleniom, a bohaterowie życia codziennego w Busytown, żyją także w codziennym słowniku domowym czytelników, czytelników w naszym domu w każdym razie.   U nas w domu bowiem Speedboat Spike to ktoś, kto jedzie (najczęściej rowerem) i nie patrzy się przed siebie.  Nawiedzone są wszystkie zabawki, które nieoczekiwanie odzywają się dziwnym (chińskopodobnym) głosem - tak jak w opowiadaniu o nawiedzonym chlebku, który mówił 'mama!'.  "Banany!" krzyczy grubym gorylim głosem mój starszy syn, gdy widzi (i chce) banana.  Nie sposób nie lubić Scarry'iego.  Od razu widać, że nie znosił szkoły i nie uważał na lekcjach.

Ciekawe stare książki Scarry'ego na blogu Golden Gems.

8 komentarzy:

Agnieszka pisze...

W Polsce wyszła na 100% jedna książka Scarry'ego - mam ją w domu rodzinnym. Myślę, że to tłumaczenie Biggest Word Book Ever, pewności jednak nie mam, bo oryginału nie widziałam w środku, a okładka w polskiej edycji jest inna.
"Moja Pierwsza Największa Książka" Richard Scarry. Wydana przez Egmont w 1990 roku, tłumaczona przez Marka Głogowskiego (ISBN-83-85-39-6-11-X). Książka jest całokartonowa, wielka, na niebieskiej okładce - kot, w środku śmieszne obrazki z podpisami, nauka kolorów, cyferek itp.
Mimo dużego zużycia, książka nadal wzbudza zachwyt dzieci, aktualnie moich synów.
Agnieszka

Agnieszka pisze...

Już zauważyłam pomyłkę, w Polsce wyszła Best First Book Ever, choć okładkę i tak ma inną niż oryginał.

Zorro 009 pisze...

Ciekawe rzeczy piszesz. Jeśli uda Ci się zawitać w domu rodzinnych i zrobić jej zdjęcie, będę wdzięczna. Śladu nie ma po tym wydaniu. Jak przetłumaczono tytuł?

Agnieszka pisze...

Tytuł to "Moja Pierwsza Największa Książka", to jest bardziej słownik obrazkowy niż książka, ale i tak super. W środku wygląda mniej więcej tak: http://www.amazon.com/Richard-Scarrys-Best-First-Book/dp/0394842502#reader_0394842502
Na okładce polskiej edycji jest rysunek który w linku pojawia się chyba na 4 stronie, kot z książką pod pachą i robaczek.
Będę u rodziców za 2 tygodnie, postaram się zrobić fotki.

Zorro 009 pisze...

Dzięki.
Wiem, jak wygląda to angielskie. Ciekawa byłam polskiego, bo z Twoich słów wynikało, że to mieszanka. Czekam zatem na zdjęcie. :-) Pozdrawiam, {Z}

Pani Zorro pisze...

I zagadka polskiego wydana wyjaśniona.

Unknown pisze...

Tez miałam taką książkę ale moja mama komuś ją sprezentowala.teraz oddalabym za tą książkę dla moich dzieci. Ktos ma pomysł jak ją zdobyć?

Unknown pisze...

Tez miałam taką książkę ale moja mama komuś ją sprezentowala.teraz oddalabym za tą książkę dla moich dzieci. Ktos ma pomysł jak ją zdobyć?