środa, 14 kwietnia 2010

DOWNTOWN



Oiko Petersen (1983) fotograf z Warszawy, postanowił stworzyć cykl fotografii w stylistyce bliskiej reklamówkom.  Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że modelami mieli zostać ludzie z zespołem Downa.  Brzmi pretensonalnie?  Owszem, ale o dziwo takie nie jest.   Przyczyną jego zainteresowania, a może raczej powodem, było dziecko siostry, dziecko z zespołem Downa.  Postanowił wniknąć w ten świat, oswoić temat i zostać dobrą wróżką - poznać marzenia ludzi wykluczonych i spełnić je.  Interesujący opis krytyczny Downtown Collection na stronie fotopolis.pl.  Projekt zajął dwa lata i w tym czasie towarzyszyła mu kamera Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego, tak się złożyło, moich redakcyjnych znajomych.
Film "Downtown, miasto Downów" to doskonale zrealizowany zapis przedsięwzięcia, w którym na plan pierwszy wyszły marzenia i charaktery zwykle anonimowych ludzi, anonimowych, bo schowanych pod wstydliwym hasłem DOWN. To kino ogląda się jak nalepszy film psychologiczny. Wszystko jest tu na miejscu: wyczucie ludzi i formy, proporcje pomiędzy Downami, a ekipą z nimi pracującą, świetnie dobrana muzyka, której nie za dużo i nie za mało, a do tego we właściwych momentach, dobrze zmonotowany, nie rozwleczony, nie "przegrany", w towarzystwie tylu zalet, nawet oczywisty feler, czyli fatalna jakość materiału filmowego (słabe warunki oświetleniowe plus półprofesjonalna kamera) nie są w stanie zaszkodzić całości. Bez tego filmu projekt Petersena byłby niepełny, bo zdjęcia nie opowiedzą tego, co w tej interakcji najważniejsze - co zdarzyło się od pomysłu do naciśnięcia migawki.  Realizatorom udało się pokazać świat Downów ciekawie, zabawnie i wzruszająco.   Bez litościwego pochylania się nad kalectwem.   Bo Downy z filmu to ludzie z krwi i kości, mocne charaktery - oni wiedzą, czego co chcą.  I te ich marzenia przedstawia Petersen.  Są chwile ciężkie, gdy współpraca nie idzie, jak powinna, jest szczęście, bo Downy, jak nikt inny doskonale znają jego definicję.  Wyszedł obraz ciepły i wciągający.  Dlaczego o nim piszę?  Bo uważam, że powinny go zobaczyć nasze dzieci.  Bez zbędnej pompatyczności, bez nadęcia zobaczą obcy im świat.  Niby obcy, a jednak podobny.  Bo Downy marzą o tym, o czym marzą wszystkie dzieci.  Tylko nie wiedzą, że marzenia rzadko się spełniają. 

DOWNTOWN, miasto Downów (2009)
reżyseria:  Marta Dzido, Piotr Śliwowski
zdjęcia:  Marta Dzido, Piotr Śliwowski, Michał Wiśniowski
Czas: 60 min 

4 komentarze:

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Pod koniec kwietnia będę miała okazję obejrzeć ten film i przyznam, że czekam na to z niecierpliwością. Z jeszcze większą po lekturze powyższego tekstu.

Asia pisze...

Jestem urzeczona! Chyle czola przed autorami i pomyslodawcami.

Mua pisze...

Ciekawy projekt.
Mam nadzieję że uda mi się objerzeć ten film.

Delie pisze...

Niesamowite.