wtorek, 2 listopada 2010

STARA PRZYJACIÓŁKA ŚMIERĆ

Bernt Notke Danse Macabre


Marne twoje widłaki! - mawiał wymyślony przez Roalda Dahla Wielkomilud (wspaniale przetłumaczony przez Michała Kłobukowskiego) i miał rację.  Olbrzymy wszakże żyją długo (choć nie zawsze szczęśliwie) i śpią raz na kwartał, więc wykorzystują swoje życie do maksimum.  Nie to, co ludzie.  W tym przypadku rzeczywiście marne nasze widłaki.  Po prostu umieramy.  To tylko kwestia czasu.  I dlatego, jak powiedział ksiądz Adam Boniecki:  Do starości [...] powinniśmy się przygotowywać od dziecka. Ciągle.

Tematyka eschatologiczna nie pojawiła się w literaturze dziecięcej wraz z XX wiekiem i Skandynawami.  "Przygotowaniem do śmierci" (ale nie tylko:  także do spotkania ze złem) od zawsze zajmowały się baśnie.  Ich moc - za sprawą zachodniej cywilizacji - słabła, nie dlatego, że świat się zmieniał, a one do niego nieprzystawały - to świat postanowił zmienić baśnie.  Orzekł, że są dla uszu dzieci zbyt gwałtowne i obcesowe - ranią ich delikatną psychikę nadekspresyjnymi obrazami i bezceremonialnym słownictwem.  Koniec. Kropka. Tabu.  Tak więc zamknij oczy, zazgrzytnij ząby, popatrz w niebo i odmawiaj paździerze.  Znowu Dahl.


Ale natura nie znosi pustki, w miejsce baśni musiało się coś pojawić i tak mamy literaturę problemową.  Pomaga przekazać treści, do ktorych wyrażenia być może brakuje nam własnych słów.  Sami bowiem jesteśmy już pokoleniem odgrodzonym od takich opowiadań.  Ludzie co prawda umierają intensywnie, czasem wydaje się, że częściej niż kiedyś, jednak dzieje się to na marginesie życia.  Śmierć została wyrzucona poza nawias. Chorych rzadko właściwie żegnamy, zmarłych nie oglądamy, umierają w sterylnych szpitalnych murach, a pozostaje po nich klepsydra i pogrzeb, na który często nie zabieramy dzieci.  Na który rzadko zabieramy dzieci.  To rzeczy namacalne.  Jest jeszcze coś, z czym trudno dać sobie radę:  niewypowiedziany smutek, żal i poczucie opuszczenia. Sama byłam szczęśliwym dzieckiem - nikt naprawdę bliski nie umarł, gdy byłam mała.  Na pogrzeb poszłam  już jako nastolatka - był to prawdziwy wiejski pogrzeb, z wystawionym ciałem, płaczkami i porządną stypą.  Im dłużej o nim myślę, tym bardziej jestem przekonana, że rytuały były być może najzdrowszą formą wejścia w żałobę.


Współczesne książki wychodzą rodzicom naprzeciw.  Pomagają przepracować ich lęki i przekazać obrazy, które pomogą z pojęciem przemijania uporać się dzieciom.  Właściwie nie o uporanie się tu chodzi.  Rozumiem to jako zdrowe umocowanie tematu w głowie dziecka.  Pomagają także przejść przez żałobę, ukoić smutek, w poetycki sposób tłumaczą to, czego nie da się powiedzieć dosłownie.  Służą i w teorii i w praktyce.  Każda na swój sposób.




Czy tata płacze?
Hilde Ringen Kommendal
il. Tone K. Lileng
tłum. Monika Samsel-Chojnacka
wyd. FISO 2008

Olav ma pięć lat.  A jego tatuś nie żyje.  To wyjątkowa książka. Debiut pisarski socjolożki, która w młodym wieku nieoczekiwanie została wdową z dwójką małych dzieci.  Nie jest to forma terapii autorki, tę Hilde przeszła na długo przed opublikowaniem książki.  Terapia pomogła jej uporać się z uczuciami i pomóc własnym dzieciom przejść przez żałobę.  Opisała swoją historię, żeby pomóc innym.  Podpowiada jak i o czym rozmawiać z dziećmi, by ukoić ich ból.





Ogród. Dobra opowieść na wielki smutek 
Georg Maag
il. Irene Bedino
tłum. Jarosław Mikołajewski
wyd. Nasza Księgarnia 2005

Tytułowy ogród obrazuje stan duszy małej Walentynki po stracie ojca.  Nie dowiadujemy się tu niczego o procesie, po prostu go obserwujemy.  Książka oznaczona jako 6+, ale moim zdaniem doskonale sprawdzi się u młodszych dzieci w potrzebie.




Niebo za domem
Gaute Heivoll
il. Øyvid Lauvdahl
tłum. Milena Skoczko
wyd. FISO 2009
stron 101

Ojciec zostaje sam z synem.  Rzeczywistość nie przynosi chłopcu ukojenia, więc z radością czeka na sen.  W śnie mama przychodzi życzyć mu dobrej nocy.  Pewnego dnia ojciec pruje stary czerwony sweter, który zrobiła kiedyś żona i koniec nitki daje synowi.  Ta nitka przeprowadzi ich obydwu przez żałobę.  "Niebo nad domem" została wydana w ramach projektu "Promocja norweskiej literatury dziecięcej w Polsce".  Została napisana z myślą o starszych dzieciach - wczesnoszkolnych i młodszych nastolatkach.




Książka  o smutku
Michael Rosen
il. Quentin Blake
tłum. Jarosław Mikołajewski
wyd. Egmont 2005

Michael Rosen jest znanym w Wielkiej Brytanii pisarzem dla dzieci.  Napisał 140 książek, występuje w telewizji.  W 1999 roku niespodziewanie zmarł na posocznicę jego 18-letni syn.  O tym, co stało się wtedy z psychiką jego, jako ojca jest właśnie ta książka.  Przypominam sobie, jak grał w szkolnym przedstawieniu.  Jak rzucaliśmy w siebie poduszkami.  I przypominam sobie urodziny.  Nie tylko moje - również innych.  Te wszystkie 'sto lat' i różne inne rzeczy.
I świeczki.  Bo świeczki są najważniejsze.



Czy umiesz gwizdać, Joanno?
 Ulf Stark
il. Anna Höglund
tłum. Katarzyna Skalska
wyd. Zakamarki 2008
stron 48
Historia przyjaźni chłopca, któremu brakuje dziadka i dziadka, któremu brakuje wnuków. Spotykają się, poniekąd za późno, ale obie strony wychodzą z tego bogatsze.  Nils - przyszywany dziadek z domu starców umiera szczęśliwszy, a Bertil nauczy się od staruszka kilku pożytecznych rzeczy.  Podoba mi się wątek wymiany pokoleniowej, niwelujący domniemaną przepaść między młodymi i starymi.  Na podstawie książki powstał film, co roku nadawany przez szwedzką telewizję w święta.  Historia naprawdę wzruszająca, nie dziwię się.


Esben i duch dziadka 
Kim Fupz Aakeson
il. Eva Eriksson
tłum. Katarzyna Stręk
wyd. Media Rodzina 2006

Esben traci niespodziewanie jedynego dziadka.  Niespodziewanie znaczy, że nigdy się z nim nie pożegnał i nie będzie miał takiej okazji.  Czy na pewno? Jeszcze tej samej nocy dziadek wraca.   Wraca, bo zapomniał o czymś. O czym? Nie może sobie przypomnieć.  Jak to nastąpi będzie musiał odejść na zawsze, lecz ponowne odejście nie będzie już tak bolesne.
- Dziadek jest teraz w niebie.
- W niebie? - powtórzył Esben, próbując to sobie wyobrazić.
- Jest aniołem - tłumaczyła mama.
- Tak? - Tego Esben już w ogóle nie potrafił sobie wyobrazić.  Dziadek ze skrzydłami?  Dziadek w białej sukni?
- Czy to cię choć trochę pocieszy? - spytała mama i pogładziła synka po policzku.
- Nie - odpowiedział Esben - ani trochę.





Dziadek i ja uczymy się o śmierci
 Marlee i Ben Alex
zdj. Ben Alex / Otto Wikkelsoe
tłum. Andrzej Niezgoda
wyd. WSiP 1991
stron 43

Na tle pozostałych ta książka jest inna.  Nie tylko estetycznie - jako jedyna bazuje na zdjęciach (jest w pewnym sensie "albumem odchodzenia"), przede wszystkim ideologicznie: pokazuje chrześcijański punkt widzenia, a ta deklaracja zawarta jest we wstępie i konsekwentnie przestrzegana w tekście.  Mała Maria jedzie do dziadków na wieś. Pewnego dnia umiera mały kotek.  Maria musi uwierzyć dziadkowi na słowo - kotek się nie obudzi, umarł, nie ma go.  Widzisz Mario, gdy zwierzę umrze, nigdy więcej nie powróci.  Kotek zostaje pochowany, a na jego grobie Maria z dziadkiem sieją kwiaty.  Gdy za jakiś czas przyjdzie czas na dziadka, Maria jest już świadoma śmierci.  W szpitalu żegna się z dziadkiem:  Do zobaczenia!  Książka oznaczona jako 5-9 lat.  Raczej trafnie.  Choć nie widzę przeciwskazań, by przeczytały ją niewiele starsze dzieci.

***

Ale nie śmierć bliskich musi być punktem wyjścia do rozmowy o końcu.  Ten temat zjawia się, jak sama śmierć - niespodziewanie:  czy na talerzu w postaci ex-świni, czy też przypadkowo rozdeptanej mrówki, czy w efekcie dziecięcych dociekań, intuicyjnie wiodących ku przyszłości.  Jak w życiu, pojęcia tłumaczy się na wiele sposobów.  Zgodnie z własną wiarą i przekonaniami.  Niektórzy poetycko, jak w książce Wolfa Erlbrucha "Gęś, śmierć i tulipan", inni 'jajcarsko', jak w "Małej książce o śmierci".  Śmiech i wykpiwanie to także dobry sposób na walkę z niezrozumiałym.

  
Gdzie są ci, którzy odeszli na zawsze?
Cosetta Zanotti
il. Cristina Cerretti
tł. Agnieszka Maria Stefańska
wyd. WAM 2010
stron 29

To jedna z książek bardzo udanej serii Historyjki terapeutyczne / Wielkie problemy naszych dzieci.  Jak głosi wprowadzenie mówi o życiu, które przechodzi w śmierć.  W delikatny sposób przedstawia to, co w zasadzie bardziej dosłownie wykłada następna książka - śmierć jest cały czas obok, a życie to droga, która do niej prowadzi.  W przypadku książki Zanotti prowadzi ryby.  Opowieść opatrzona komentarzem odautorskim, który ma ułatwić rodzicom rozmowy na trudne tematy.



Gęś, śmierć i tulipan
Wolf Erlbruch
tł. Łukasz Żebrowski
wyd. Hokus-Pokus 2008
stron 32

Wielu ludzi nie daje szans książce Elbrucha.  Przerażają obrazki, tematyka, podejście (śmierć jest z nami od narodzin i jest to obecność wielece namacalna).  Warto odrzucić uprzedzenia.  Czasem dzieci zaskakują nas.  Dla mnie i mojego syna to jeden z ważniejszych traktatów o życiu (i śmierci).  Wydawca określa wiek odbiorcy na 10+, my tę książkę rozpracowywaliśmy 6-latkiem.

- Niektóre gęsi mówią, że potem zamieniają się w anioły, będą siedzieć na chmurce i patrzeć na ziemię.
- Bardzo możliwe - powiedziała śmierć - w każdym razie skrzydła już macie.
- Niektóre gęsi mówią, że głęboko pod ziemią jest piekło, w którym złe gęsi się smażą.
- Nie do wiary, co wy, gęsi, sobie opowiadacie, ale kto wie.
- Więc ty też tego nie wiesz! - zagęgała gęś.
Śmierć tylko na nią spojrzała.

["Gęś, śmierć i tulipan" Wolf Erlbruch / tłum. Łukasz Żebrowski / wyd. Hokus-Pokus 2008]


90-latka i 3-latek / grudzień 2005
3-lat później, już jako 6-latek żegna się z umierającą, potem uczestniczy w pogrzebie.
Często przypomina nam, że trzeba odwiedzić prababcię.
Na jej grobie zawsze układa misterne konstrukcje ze znalezisk.

24 komentarze:

bloggerka: niespa pisze...

Bardzo dobry tekst!

Delie pisze...

Trudny temat.
"Czy umiesz gwizdać, Joanno?" od jakiegoś czasu przerabiamy co wieczór. Nie wiem ile rozumuie, ale lubi tę książkę. A ja chętnie obejrzałabym ten film.

Delie pisze...

I podziękować chciałam: dzięki Tobie mój merlinowy koszyk zaraz pęknie w szwach:)

Zorro 009 pisze...

Dzięki!
Film - o dziwo - jest w telewizyjnych archiwach.
Teoretycznie jest nadzieja, że kiedyś go wyemitują. Sprawdzę, jak wyglądają prawa i jeśli je cały czas mamy, może namówię, żeby poszedł w TVP Kultura. :)

Delie pisze...

Byłoby super! dzięki!

Zorro 009 pisze...

Sprawa w toku. :-)
Bardzo możliwe, że w przyszłym roku uda nam się zakupić prawa do tego filmu. Dam znać!

Katarzyna Rozala pisze...

dziękuję za ten artykuł-bardzo nam potrzeby. W dalszej rodzinie niespodziewanie odeszła 40letnia mama pewnego dziesięciolatka. Razem z kuzynką chcemy jakoś delikatnie pomóc tym,co zostali, a zwłaszcza chłopcu w przeżywaniu emocji

Pani Zorro pisze...

Wierzę - może naiwnie - w potęgę literatury.

Mua pisze...

Dziekuje za propozycje bo wlasnie bardzo ich potrzebuje

Pani Zorro pisze...

Jest jeszcze Niebo, czyli idea w ideogramach.

Pani Zorro pisze...

Świat do góry nogami Beaty Ostrowickiej dla nastolatków.

Pani Zorro pisze...

Najnowsza książka z ilustracjami Emilii Dziubak, a napisana przez Barbarę Kosmowską. O dziewczynce z początku podstawówki, która razem z mamą przeżywa żałobę po stracie ojca i zaprzyjaźnia się z nowym kolegą. Dziewczynka z parku

Pani Zorro pisze...

Tomek i nieskończoność Michel Déon / wydawnictwo G&P
"Opowieść o chłopcu, który musi zmierzyć się z chorobą, umieraniem i śmiercią". Dla czytelników w wieku szkolnym.

Pani Zorro pisze...

Kiedyś, kiedyś, czyli Kasia, Panjan i Pangór, Jarosław Mikołajewski, il. Dorota Łoskot-Cichocka / wydawnictwo Egmont
Książka ilustrowana. Mała dziewczynka i starszy sąsiad, który pewnego dnia znika.

Pani Zorro pisze...

Czarne życie Amanda Eriksson.

Pani Zorro pisze...

David Almond Skrzydlak.

steff/ciociacesia pisze...

'Dziewczynka i drzewo kawek' jest dziewczynka której umarł tata i przeprowadza sie z mamą, nie jest to moze dosłownie o smierci tylko bardziej o żałobie

'żegnaj, panie muffinie' - jest os smierci bardzo dosłownie - umiera leciwa swinka morska, ktora miała naprawde dobre zycie. uwielbiam te ksiazke

steff/ciociacesia pisze...

'Dziewczynka i drzewo kawek' jest dziewczynka której umarł tata i przeprowadza sie z mamą, nie jest to moze dosłownie o smierci tylko bardziej o żałobie

'żegnaj, panie muffinie' - jest os smierci bardzo dosłownie - umiera leciwa swinka morska, ktora miała naprawde dobre zycie. uwielbiam te ksiazke

Małe Kruki pisze...

Z nowych książek duże wrażenie zrobił na mnie "Maciuś i dziadek" Roberto Piumini.

Pani Zorro pisze...

Chusta babci.

Li pisze...

Mnie bardzo podoba się "Żegnaj Panie Muffunie"", szczególnie otwarte myślowo zakończenie.

Pani Zorro pisze...

Przy okazji. Warto uzupełnić wpis o nowe tytuły. Czy pojawiło się coś ostatnio?

Wojtek Wlach pisze...

Podałem już na funpage'u jeszcze kilka pozycji:
"Maja z Księżyca", „Mała książka o śmierci", "Dokąd odchodzisz", "Serce w butelce"

Może nawet "W pogoni za życiem" Wechterowicza by pasowało?

Pani Zorro pisze...

Dziękuję!