środa, 2 marca 2011

Nie ma dziecka!




Nie ma dziecka! - to filozofia wychowania bliska naszym babciom. Dziecko ma być widać, a nie słychać. O ile chłopcom udaje się jakoś z tego wykręcić, małe dziewczynki od początku chowane są w duchu wielkiej idei ciszy. Co się dzieje potem, wiadomo: taka kobieta jest tłem dla wielkich wypraw mężczyzn - mężów i synów.  To się zmienia.  Nie wiem, czy w Polsce, ale na pewno w większych miastach - kobiety się emancypują, krzyczą, dają o sobie znać, oczywiście spotyka się to z dezaprobatą społeczeństwa. Dla niektórych momentem wyzwolenia jest dopiero pewien etap w życiu - magiczna 30-tka lub 40-tka, urodzenie dziecka, bądź jego wyjście z domu, porzucenie przez męża, strata pracy.  Coś wielkiego.  Ta książka jest także dla nich.


Grzeczna jest o Lusi, tak cichej, że nikt nie zwraca na nią uwagi.  Ideał.  Takie dziecko 'się ma', ale nie trzeba specjalnie się nim zajmować, nie frapuje, nie zawraca głowy, nie psuje szyków.  Doskonale wpasowuje się w społeczeństwo i nie zawraca sobą głowy.   Nagłe jej zniknięcie to jak zwrot akcji w stylu Roberta Rodrigueza - z intrygującej, aczkolwiek nudnawej wyprawy do Meksyku robi się niezły meksyk.


Ilustracje autora zawierają: bure kolory, dziwne faktury (co tam robi ta gąbka?!), przedziwne postaci i nieprzewidziane stany świadomości.  Gdy Lusia uwalnia się w końcu ze ścian, ciągnie za sobą pochód zombie-dziewcząt, także prababcię Joannę Matyldę, przedstawicielkę kolejnej opresyjnej grupy.


W przedszkolu mojego syna dziewczyny rządziły. Wyznaczały standardy zachowań, ustawiały chłopaków. Niezła 'Girl Power' z nich szła.  Żadna przesada nie jest dobra, ale jest nadzieja, że te szalejące girlsy wrzasną potężnym głosem, gdy będzie im się działa krzywda.

Grzeczną każe sobie czytać po kilka razy z rzędu moja dwuipółlatka.  Lusia moja...  Dziewczynka, którą wszyscy uważają za chłopca, bo nie siedzi grzecznie w piaskownicy, bo już rok temu wspinała się na największe konstrukcje za 6-lat starszym bratem, bo skacze do wody ze zjeżdżalni, wrzeszcząc 'joł joł', no i jeździ na rowerze.  Mam nadzieję, że w razie czego da popalić komu trzeba.



A tymczasem MANIFA:  Dość wyzysku! Wymawiamy służbę!  6 marca o 12 na placu Defilad w Warszawie.  Może i w Twoim mieście?

Grzeczna
tekst: Gro Dahle
ilustracje: Sven Nyhus
tłumaczenie: Helena Garczyńsk
wydawnictwo: EneDueRabe 2010
stron: 32
format: 25,5 x 27
oprawa: twarda


Dziękuję wydawnictwu EneDueRabe za udostępnienie tytułu.

8 komentarzy:

Delie pisze...

Wygląda zachęcająco:)

Martushka pisze...

ilustracje sa naprawde super i fabula tez wydaje sie bardzo ciekawa. dzieki za recenzje i zdjecia, gdybym zobaczyla ta ksiazke na polce w ksiegarni chyba bym po nie nie siegnela bo okladka jest bardzo cukierowa i wyglada jakby odbiegala troche stylem od tego co widac w srodku

Fizia pisze...

ilustracje zachwyciły mnie, temat intrygujący, książka jak dla dzieci , ale nie koniecznie tylko dla nich...wygląda na to, choć książki nie czytałam :), że zabawa dla pokoleń - inna dla czytającego, a inna dla słuchającego.....

Zorro pisze...

To bardzo frapująca książka. Ze zdziwieniem codziennie obserwuję moją córkę jak wertuje ją w nieskończoność. Na początku mówi o dziewczynce 'Lusia moja', na ostatnim obrazku, gdzie książkowa dziewczynka, już rozczochrana, z palcem w nosie, słyszę jak moja, czytająca wymawia swoje imię i pokazuje na obrazek 'dzikiego dziecka'. Niesamowity proces fascynacjo-identyfikacji.

mala_forma pisze...

Książka przyciąga jak magnes. Choć szczerze mówiąc kupiłam ja dla siebie. Dopiero po kilku dniach pokazałam sześciolatkowi, ale nie zaczęliśmy czytać. Nie 'ta bajka'. Moja natomiast w 100 procentach.

bloggerka: niespa pisze...

Takiej książki szukałam dla córki. Ilustracje średnio mi się podobają, ale nauczyłam się już, że książki dla dzieci trzeba wybierać w różnych estetykach. To co ja lubię, nie oznacza, że moja córka również. Poza tym ważna jest też treść.

Zorro, a nie mogłabyś otworzyć jakiejś infolinii? Wczoraj musiałam szybko zakupić prezent-książkę dla dziesięciolatki. A ponieważ jestem na innym wiekowo etapie, miałam problemy. Ostatecznie zmusiłam panią przed kasą, aby otworzyła Twój blog i wybrałam książkę z serii Syreny o Fridzie Kahlo ;-)

Zorro pisze...

@niespa: uśmiałam się na przednówku. ;-)
Jak zareagowała Pani z księgarni (którą niniejszym serdecznie pozdrawiam)?

bloggerka: niespa pisze...

Pani z księgarni była nawet cierpliwa i bardzo chciała mi pomóc, widząc moją determinację. Co prawda komputer "wolno chodził", ale udało się
;-) Prezent podobał się.