"Urodziłem się w 1926 roku w Newbury. [...] Życie było proste. Nadal czekaliśmy na wynalezienie telewizora i mieliśmy tylko radio kryształkowe. [...] W tych czasach rozrywki trzeba było sobie wymyślać samemu. [...] Dom był oświetlany gazem przez kilkanaście lat, zanim podłączono nam elektryczność. Kiedy to się wreszcie stało, cała rodzina długo dyskutowała na temat tego, czy potrzebujemy kontaktu w ścianie. Co niby mielibyśmy do niego podłączyć? [...] Książki były częścią umeblowania, a czytanie było częścią mojego życia tak samo jak odkręcanie kranu w umywalce. Nie zasnąłbym, gdyby rodzice któregoś wieczoru nie przeczytali mi książki. Zawsze to robili. Oboje byli bardzo dobrymi i miłymi ludźmi i mieli mocno ugruntowane poczucie tego, co jest dobre, a co złe. Wiedzieli, że najcenniejsza rzecz, jaką można dać dziecku, to czas. [...]