Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 sierpnia 2015

WOJTEK. POLSKI ŻOŁNIERZ

Historię niedźwiedzia żołnierza Wojtka opowiedział tekstem  Wiesław Antoni Lasocki, a ostatnio zilustrował Jan Bajtlik. Zacnie. Pierwsze wydanie pojawiło się pod koniec lat 60., ostatnie w 2012. 

Wojtkowych śladów jest wiele; warto odnotować, że ma on swoją stronę internetową z albumem zdjęć, a teraz  także animację Marianny Raskin z Shenkar College of Engineering and Design (Izrael). Warto zobaczyć zarówno film (i przymknąć oko na to, że narrator mówi z nieznośnym rosyjskim akcentem, ale sama Marianna urodziła się na Ukrainie), jak i stronę Marianny (link ukryty pod jej nazwiskiem wcześniej), bo rysuje ciekawie, czerpiąc co najlepsze z historii ilustracji, a w ruchu jej styl sprawdza się zaskakującą świeżością. Sama animacja, przygotowana na zaliczenie studiów została wyróżniona jedną z nagród ASIFA na izraelskim festiwalu animacji, komiksu i karykatury Animix. W każdym razie Wojtek po raz kolejny wyrusza w świat. Tak, to prawdziwa historia, choć trudno w nią w pierwszej chwili uwierzyć.

Chcecie się czegoś więcej dowiedzieć o Mariannie? Polecam  t e n  niecodzienny wywiad.

wtorek, 7 kwietnia 2015

CZYTANIE MENAŻERII

Dzisiaj zaczęła się konferencja, organizowana przez Koło Naukowe Baśni, Literatury Dziecięcej i Młodzieżowej i Fantastyki UW oraz Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza, a tematem są wątki zwierzęce w literaturze, która leży w obrębie zainteresowań Koła. Szczegóły wydarzenia, czyli wyszczególnienie wystąpień na stronie Czytanie menażerii. O 10:30 będę miała okazję zaprezentować wstępne wnioski (a właściwie spostrzeżenia i nasuwające się pytania) z rozpoczętych badań nad obrazem dziecka w polskich książkach obrazkowych. Pozornie z menażerią powinny nie mieć wiele wspólnego, jednak nieoczekiwnie wyłoniona przygniatająca przewaga zwierzęcych bohaterów, a co za tym idzie nieobecność pełnowymiarowego dziecka-człowieka staje się świadectwem  stosunku do samego dziecka i dzieciństwa, a w rezultacie formą symbolicznej przemocy. Czy zamierzonej? O którym dziecku i dzieciństwie powinniśmy myśleć? Dziecka, którym byli twórcy,  czy dziecka, które chcą ci twórcy widzieć, a może współczesnego statusu dzieciństwa i miejsca dziecka we współczesnym społeczeństwie? Odpowiedzi nie usłyszycie w ciągu 15 minut prezentacji, ale okazuje się, że ogrom wiele wnoszących do polskiej kultury tłumaczeń z obszaru skandynawskiego w rzeczywistości zaciemnia naszą pustkę: nie mamy dziecka-człowieka-podmiotu, choć tyle się o nim mówi.

Lila i bestia z szafy (2004) Joanna Jung

poniedziałek, 1 grudnia 2014

MOC PREZENTÓW

Właściwie od dawna zbierałam się, żeby napisać o...
a) tym, co dają nam dzieci i ich edukacja, poza ogólnie przyjętymi prawdami,
b) książkach do prac ręcznych, od rysowanek do papieru składania,
c) poczuciu mocy.

Trzy powyższe punkty kumulują się w tym wpisie, ale tylko na chwilę, a do tego dosyć niedbale. 

niedziela, 23 listopada 2014

JÖRG MÜLLER

Niebawem nowy RYMS (nr 24), tam także, jak zawsze, „Obce strony". Tym razem obcym będzie Jörg Müller i jego Das Buch im Buch, im Buch - jedna z wieloznaczeniowych książek autotematycznych. Modelowy przykład przenikania się światów, opowiada o środkach książki obrazkowej, ale nie nurza się wyłącznie we własnym sosie. Jak przystało na rzecz ponowoczesną, udowadnia, że jest erudytką. Książka, a za nią skryty autor. Tak naprawdę bardziej „skryty", niż skryty (po szczegóły odsyłam do „Rymsa").

wtorek, 7 maja 2013

BABAR

Pierwszą książkę o słoniu Babarze opublikowano w 1931 roku we Francji. Jean de Brunhoff (1899-1937) opisał i narysował to, co ich synom - Matthew i Laurentowi, opowiadała co wieczór jego żona, a ich matka, Cecille. De Brunhoff był urodzonym w rodzinie wydawców malarzem, więc z wydaniem opowiastek nie było większych problemów. Przygody małego słonia Babara przetłumaczono na angielski w 1933, wstępem opatrzył je A. A. Milne.

If you love elephants, you will love Babar and Celeste.  If you never loved elephants, you will love them now. You you who are grown-up have never been fascinated with a picture book before, then this is the one which will fascinate you. [...]

niedziela, 4 listopada 2012

O KURZE, KTÓRA OPUŚCIŁA...

Muszę się przyznać, że miałam z tą książką pewien problem.  Z jednej strony frapująca sama w sobie, koreańska opowieść o zwierzęciu, które dąży do wolności - spełnienia marzeń.  Z drugiej strony to zwierzę to kura, z którą wiąże się w naszej kulturze dalekie od literackich oczekiwania kulinarne.  Z trzeciej strony język - Koreańczycy podobno pragną jak najwierniej oddać istotę swojej kultury, myślenie zakotwiczone w języku.  Podobno wpływają na tłumaczenia, a wpływy te przekładają się na odbiór tekstów.   Zatem jest to opowieść o kurze koreańskiej, nie polskiej.  O kurze, która opuściła podwórze.   Napisała ją Hwang Sun-mi (1963), a Kim Hwang-young (1959) zilustrował.

piątek, 18 listopada 2011

NAJAZD KOCI

To stało się faktem.  Na fotelu, który do tej pory zajmowało wiele osób, nazwijmy go ''fotelem rotacyjnym'', nieodwołalnie i na stałe (a przynajmniej ''na razie na stałe'') zasiadły koty.  Czasem schodzą, ale na chwilę.  Szybko wracają, bo nie ma to jak dobre oparcie, delikatnie uginające się pod pazurami podłokietniki.

piątek, 8 kwietnia 2011

SŁONIĄTKO 2: JAROMIR

Słoniątko było dziwne.
Zdecydowanie za małe,
tyćkę za białe
i w ogóle jakieś
inne.

SŁONIĄTKO 1: CICHOWSKA



Ostatnie bolońskie wyróżnienie - Słoniątko.  Kategoria Opera Prima, czyli debiut.  Ostatnie, ale za to w dwóch odsłonach, które zrównoważą tę kolejność.  Odsłona pierwsza:  Gabriela Cichowska, rocznik 1984.  Urodziła się w Rzeszowie, studiuje na ASP w Krakowie (Grafika).  Autorka ilustracji do wyróżnionej w Bolonii książki z tekstem Adama Jaromira.

środa, 6 kwietnia 2011

POLO

Nie jest to blog o motoryzacji, ani o napojach, poniekąd także nie o muzyce.  Zatem nie do tego nawiązuje POLO.  Polo to rewelacyjna książka obrazkowa, która na dobre zawojowała moje dzieci, łącząc ich w nie znającą przepaści wiekowych wspólnotę.  No dobra, trochę przesadziłam, bo zawsze można się jeszcze pobić o pierwszeństwo do czytania.  Nie jest aż tak różowo.  O Polo można się pobić.  To mnie nie (z)dziwi.


środa, 23 marca 2011

PSY

Teraz są książki dla wszystkich:  wielbicieli psów i ich przeciwników, tych, co za kotami i przeciw, no i stosy innych.  Także o kaczkach, rybach i cudakach.  O cudakach wkrótce.  Tymczasem swojsko o psach.





czwartek, 17 marca 2011

GUJI GUJI / 陳致元

陳致元 tworzy, jak sam mówi "obrazy bez granic".  Gdyby nie ilustrował, połowa jego gorących wielbicieli nie wiedziałaby nawet, co lub kto kryje się pod 陳致元.  A to urodzony w 1975 roku Chih-Yuan Chen z Tajwanu. Z Tajwanu jeszcze tu niczego nie było.

niedziela, 2 stycznia 2011

Puf i Muf


Puf i Muf - tę książkę wydano w Polsce w 1974, mimo to przez 30 lat nigdy na siebie nie wpadliśmy. Szkoda.  Świetnie zilustrowaną przezabawną opowieść o dwóch kotach napisała  Nataša Tanská, a zilustrowała Viera Gergelová.

wtorek, 21 grudnia 2010

Ryba też człowiek

Oby nie męczyły się długo w te święta, nie siedziały w reklamówkach i nie kąpały się w Waszych wannach. 

Puf i Muf N. Tanska / V. Gergelova

poniedziałek, 20 grudnia 2010

O ósmej na arce

Kto to jest:
ma niesamowicie czułe uszy,
znakomity wzrok,
świetną pamięć
i nie jest pingwinem?
Nie wiecie!?   B ó g !

Albo tak:
To było w 2349 p.n.e. Albo nie! Gdzieś pomiędzy 3402 a 2462 rokiem p.n.e. Hmmm... Może to był jednak 2309 rok p.n.e.?  Dawno. Kto by to spamiętał.

Podobno...
Były tam pingwiny.  Nie!  Na pewno nie!  Niby dlaczego nie?  Dwie sztuki?  A może jednak czternaście?  Czemu więc nie trzy.   T r z y   p i n g w i n y .   W tym jeden wybitnie buńczuczny.

Buńczuczny chciał zdusić motyla (zawsze to obcy na Antarktydzie). Ale żeby od razu zsyłać potop?