THE SMARTYPANTS GUIDEBOOK
-
*The Smartypants Guidebook*
Elisabeth Brami
Serge Bloch
Okładka twarda
stron 144
wyd. Abrams Books for Young Readers 2013
wtorek, 18 grudnia 2012
DWULATEK KSIĄŻEK ŻĄDA
1+/2+
W tej kategorii wybór ogranicza jednynie pojemność portfela rodzica. Tu wchodzą w grę i uczty oczne i zabawy uszne. Duże księgi-pożywki dla historii z palca wyssanych (wolność) oraz pierwsze niezawiłe opowieści pomiędzy tekstem, a obrazem. Dzieci są różne na tym etapie - niektóre mogą już trochę "posiedzieć" i "posłuchać", inne "nie zniosą". Tak czy siak, namawiam: zostańcie jak najdłużej przy obrazie, rozmawiajcie, bawcie się komentujcie. Nawet jeśli to już setna rocznica.
W tej kategorii wybór ogranicza jednynie pojemność portfela rodzica. Tu wchodzą w grę i uczty oczne i zabawy uszne. Duże księgi-pożywki dla historii z palca wyssanych (wolność) oraz pierwsze niezawiłe opowieści pomiędzy tekstem, a obrazem. Dzieci są różne na tym etapie - niektóre mogą już trochę "posiedzieć" i "posłuchać", inne "nie zniosą". Tak czy siak, namawiam: zostańcie jak najdłużej przy obrazie, rozmawiajcie, bawcie się komentujcie. Nawet jeśli to już setna rocznica.
niedziela, 16 grudnia 2012
środa, 5 grudnia 2012
WIEM KTO! LIPKA-SZTARBAŁŁO!
Już jutro medal IBBY za całkoształt twórczości w dziedzinie ilustracji odbierze Krystyna Lipka-Sztarbałło, autorka mojej ulubionej i wielce dla mnie znaczącej książki Nie wiem kto (ilustracje do tekstu Danuty Wawiłow), "produkt aktualnie niedostępny", gdyż powstał u zarania dziejów XXI-wiecznej ilustrowanej książki dla dzieci. 2004 rok.
wtorek, 27 listopada 2012
środa, 21 listopada 2012
wtorek, 20 listopada 2012
PO DRUGIEJ STRONIE OKNA
Po drugiej stronie okna nie jest o Korczaku cierpiącym, lecz o człowieku, który działa, bo nie godzi się na cierpienie. Anna Czerwińska-Rydel odchodzi od symbolu-męczeństwa, jakim Janusz Korczak jest dla pokoleń urodzonych w latach 70. i wcześniej. Najpierw staje w znacznej odległości, by złapać cały kadr, po czym powoli zbliża się do szczegółów. Oko swojej kamery kieruje jednak tam, gdzie zwykłe życie - taki "cartier-bressonizm" opowiadania o człowieku z pomników.
sobota, 17 listopada 2012
ZEZIA
Właściwie miałam już nie pisać o książkach, które można sobie darować. Tyle dobrego się dzieje - o tym trzeba, by wiarę umacniać - a ja nic, nie mam czasu. Z drugiej jednak strony, przerażają mnie przelewające się przez media fale zachwytów nad obiektami literackimi, do których przyczynili się celebryci. Fala związana z książkami dla dzieci rzadko nawiedza eter. Jest niebezpieczeństwo, że ktoś w to wszystko uwierzy.
wtorek, 13 listopada 2012
wtorek, 6 listopada 2012
SHIT HAPPENS
Dziś na skrzyżowanie Alei "Solidarności" i Jana Pawła II wjechały wszystkie samochody. Na dwadzieścia minut w autobusie linii 171 utknęła 4-letnia dziewczynka-po-przedszkolu i stado-wściekłych-ludzi. Wokół sami desperaci. Chłop żywemu nie przepuści.
niedziela, 4 listopada 2012
O KURZE, KTÓRA OPUŚCIŁA...
Muszę się przyznać, że miałam z tą książką pewien problem. Z jednej strony frapująca sama w sobie, koreańska opowieść o zwierzęciu, które dąży do wolności - spełnienia marzeń. Z drugiej strony to zwierzę to kura, z którą wiąże się w naszej kulturze dalekie od literackich oczekiwania kulinarne. Z trzeciej strony język - Koreańczycy podobno pragną jak najwierniej oddać istotę swojej kultury, myślenie zakotwiczone w języku. Podobno wpływają na tłumaczenia, a wpływy te przekładają się na odbiór tekstów. Zatem jest to opowieść o kurze koreańskiej, nie polskiej. O kurze, która opuściła podwórze. Napisała ją Hwang Sun-mi (1963), a Kim Hwang-young (1959) zilustrował.
środa, 31 października 2012
10 LAT
3563 dni, 30 kilogramów, 18250 brakujących godzin snu, dużo zadowolenia, morze desperacji, chwile rezygnacji, wiele domniemań, kupa śmiechu, nieprzebrana wiedza, nowe kierunki, nieopisane zdarzenia, droga, która zaprowadziła nas do miejsca, w którym mówimy: uff (ale nie spuszczamy z tonu).
wtorek, 30 października 2012
NUDA, PANIE
Polskie książki dla dzieci lepiej się ogląda niż czyta, i dlatego cieszę się, że bardziej wciąga mnie obraz niż słowo.
poniedziałek, 29 października 2012
czwartek, 25 października 2012
OBYWATELKA GC
O tej obywatelce już było. Ponad rok temu, nieznana panna z Rzeszowa została dostrzeżona w Bolonii. Brzmi dobrze, choć nie do końca prawdą jest. Debiut imponujący, ale wcześniej zaufał wydawca, w tym wypadku także autor Słoniątka, Adam Jaromir. Książkę wydało niemieckie Gimpel Verlag i polski Muchomor. Po niemiecku słonik nazywa się Fantje. Świetnie jest mieć imię, ale widać w Polsce nie to jest najważniejsze.
poniedziałek, 22 października 2012
JIMMY
W zasadzie rozumiem zachwyty nad jego twórczością - jest romantyczna romantyzmem Polakom bliskim, poetycka wierszem polskim (nawet dosłownie, bo obok Rilkego Wisława Szymborska), a że obrazkowa (podobno dla dorosłych)? Krok do przodu. Natknęłam się na nią, przeczesując portale z tapetami komputerowymi. Jimmy Liao i księżycowe sekwencje tam były, zapisałam na dysku w sekcji "do przemyślenia". Po jakimś czasie jednak skasowałam, aż tu nagle - bach - wieść obiegła świat książki, że będzie po polsku. Interesujące.
wtorek, 9 października 2012
sobota, 6 października 2012
MOKO MOKO MOKO
もこもこもこ
Te dźwięki powodują salwy śmiechu w Japonii. Niezmiennie od 35 lat. Znaczą tyle, co nic. Napisał je w 1977 roku Shuntaro Tanikawa (谷川 俊太郎, rocznik 31) - poeta, tłumacz, dramatopisarz i autor książek dla dzieci, kandydat do nagrody Nobla.
środa, 3 października 2012
środa, 26 września 2012
poniedziałek, 24 września 2012
OBRAZY RZECZYWISTOŚCI
Gardzimy obrazem. Albo rzucamy się na oślep. Jakoś to będzie. Ci ''rozważniejsi", "inteligentniejsi", "elita" wybierają słowo - wartość najwyższą i niezmienną. Pogardliwie mówią o reszcie, najczęściej młodszych: Oni myślą obrazami. Gorsi, ale także zupełnie obcy, bo niezrozumiali. Podpisali pakt z diabłem.
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
ILUSTRATORZY, DO GITAR!
W zeszłym tygodniu radio zawiadomiło o 57 urodzinach Tomasza Lipińskiego, syna Eryka. Radio przypomniało i doniosło, że przygotowuje nowy, zupełnie odmienny projekt. Zadrżałam na samą myśl, że będzie to ilustracja. W końcu tradycja i wykształcenie do czegoś zobowiązują. I od razu pomyślałam o książce, o której miałam nie pisać, bo trudno o niej pisać bez złośliwości. Bajki Misia Fisia są krótkie, bo Misiu Fisiu może się skupić tylko na bardzo krótko. Kiedy się skupia, wygląda bardzo śmiesznie, jak każdy, kto się zamyśli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

